piątek, 24 października 2014

"Miasto 44"- moje przemyślenia | Recenzja

Cześć!
Dzisiaj przychodzę do Was, by sobie poopowiadać o swoich wrażeniach po filmie "Miasto 44". Z pewnością większość z Was  była już w kinach, jak nie prywatnie to z klasą. Ja bym w życiu nie zabrała się do kina samej by go zobaczyć, więc nadarzyła się okazja i poszliśmy całą szkołą (ponad 300 osób- WOW).
Może najpierw o czym jest ten film?
Film przedstawia sytuację polaków- konkretnie Warszawiaków, którzy chcąc walczyć o wolność, organizują powstanie. Na początku sądzą iż całe powstanie potrwa 3- 4 dni, ale Niemcy i Rosjanie nie dają za wygraną. Z takiego prostego powstania rozpętuję się prawdziwa walka o śmierć i życie. Główny bohater- Stefan (Józef Pawłowski), za namową swojej przyjaciółki z dzieciństwa- Kamy (Anna Próchniak) postanawia wstąpić do szeregów Armii Krajowej tym samym łamiąc obietnicę złożoną matce- aktorce, której mąż zginął na froncie będąc żołnierzem Wojska Polskiego. Po wstąpieniu do "wspólnoty" odnawia kontakty ze swoimi dawnymi przyjaciółmi oraz poznaje Biedronkę (Zofia Wichłacz)- cichą dziewczynę z prowincji, której życie opiera się na książkach. Cała grupa przechodzi szkolenie pod dowództwem oficera Kobry (Tomasz Schuchardt).
Rozpoczyna się walka. Dzielni Powstańcy walczą o Warszawę, o swoją wolność. Stefan traci najbliższych- oficer niemiecki morduje młodszego brata Stefana i jego matkę. Zakochuje się w Biedronce, stają się nierozłączni podczas toczących sie batalii między Niemcami a Polakami.













Reszty Wam nie napiszę, musicie sami to zobaczyć, przeżyć. Film jest wart polecenia i to bardzo. Na mnie wywarł ogromne wrażenie, większość dziewczyn płakało, mnie po prostu wgniotło w fotel. Były momenty gdy się nudziłam (ale to już inna sprawa), ale przez większość filmu siedziałam i patrzyłam w ekran, nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Efekty specjalne były mega, bardzo mi się spodobały. Zdania były mocno podzielone, jak stwierdziła jedna polonistka "dawno nie widziała takiego gniota". No cóż, każdy ma swoje gusta. Jeśli zaistniałaby szansa, żeby iść jeszcze raz na ten film- bez wachania bym się zgodziła, bo film należy do tych, które można oglądać i oglądać, a one wywierają na nas cały czas te same, ogromne emocje.