wtorek, 1 marca 2016

"Jej własny książę" Eloisa James | Recenzja

Hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną recenzją. Ostatnio mam fazę na czytanie książek o księżniczkach w opresji, które muszą dokonywać różnych wyborów. Od zawsze lubiłam romanse, ale to już jest jakieś szaleństwo haha. Nie przedłużając- zaczynajmy!






Tak samo jak w poprzedniej recenzji przytoczę opis książki, pójdę trochę na łatwiznę, ale dzięki temu napiszę to na czym mi zależy.

"Miłość odbiera mężczyźnie rozsądek – o czym zimny książę przekonuje się na własnym sercu… Od pierwszego spotkania książę Villiers jest pewien, że żadna kobieta nie nadaje się lepiej na jego żonę niż piękna i inteligentna Eleonora. Do chwili gdy poznaje Lisette, księżniczkę, która nie dba o maniery i konwenanse... Co wybrać: rozsądek czy namiętność? Dopiero gdy jego sercowe rozterki wywołają skandal, książę zrozumie, czym powinien się kierować. A pojedynek w obronie honoru kobiety, którą kocha, uświadomi mu, że walka nie jest największym ryzykiem dla mężczyzny…"

Czytałam wiele książek, które mnie tak denerwowały rozwojem akcji, że miałam ochotę je odłożyć- ta książka właśnie taka była. Lecz pomimo tego, że czytając ją moje ciśnienie wzrastało o kilka stopni w górę, udało mi się ją przeczytać w 4- góra 5 dni. 
Cała powieść opowiada historię Eleonory, kobiety, która niegdyś była zakochana, ale jej wybranek zostawia ją dla innej.. Pewnego dnia zjawia się książę Villers i poznaje Eleonorę. Postanawia się z nią ożenić, aż do czasu kiedy poznaje Lisette.. 
Książka denerwowała mnie głównie tym niezdecydowaniem tego Villersa, ale ja już więcej nie zdradzam, bo jeszcze zdradziłabym zakończenie. 
Myślę, że książka jest fajna na zimowe wieczory, do herbatki lub kawy- tak na zakończenie męczącego dnia.
W mojej ocenie książka otrzymuje 9/10.