poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Suzanne Collins "Igrzyska śmierci" | Recenzja

Dużo osób zachwalało książki jak i filmy o sławnej Katniss Everdeen i Peecie Melarku. Długo nie mogłam zebrać się, aby przeczytać chociaż pierwszą część. Sądziłam, że jest to kolejna książka,w stylu "Zmierzchu", którą pokochały nastolatki na całym świecie. Dopiero po jakimś roku zdobyłam się na to, żeby pójść i wypożyczyć tę książkę.
Już pierwsze rozdziały mnie zaciekawiły, a później wszystko potoczyło się już swoim ciągiem.



Tak tytułem wyjaśnienia, jeśli nie wiecie o co chodzi:

"Igrzyska śmierci" opowiadają o tym, jak w całym państwie Panem co roku organizuje się Igrzyska Głodowe, które mają na celu wyłowienie jednego zwycięzcy. W całym tym "konkursie" bierze udział 12 dystryktów, gdzie każdy z nich ma inną specjalizację. Jeden specjalizuje się w górnictwie, drugi w rolnictwie, a jeszcze inny w wydobywaniu m.in. diamentów. Katniss jest młodą dziewczyną, która po śmierci ojca bierze na siebie odpowiedzialność za mamę i siostrę. Poluje na zwierzynę, wymienia towar na pieczywo i inne produkty. Kiedy przychodzi dzień wyborów do Głodowych Igrzysk, musi pocieszać swoją młodszą siostrę, Prim, która okropnie się boi. Niestety, strach jest jak najbardziej na miejscu, bo jak na ironię, Prim zostaje wybrana, ale zamiast niej zgłasza się Katniss. Zostaje wybrany również Peeta- syn piekarza. Razem muszą stawić czoła innym, silniejszym i odważniejszym Trybutom.

Cała książka wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. W momencie, kiedy skończyłam ją czytać, nie wiedziałam co teraz mam zrobić ze swoim życiem. Powieść jak najbardziej zasługuje na uwagę i jest godna polecenia. Nie mogę się już doczekać, jak będę miała w łapkach część 2 i część 3.

"Igrzyska śmierci" otrzymują ode mnie zdecydowaną 5+.

Zapraszam na maraton postów! Dziś się pobawimy i będziecie mieli co czytać :D