sobota, 21 maja 2016

Cassandra Clare "Miasto niebiańskiego ognia" | Recenzja

Udało mi się przeczytać niestety ostatnią już część "Darów anioła". Już przy samym końcu czułam taką pustkę, a jak przeczytałam ostatnie zdanie to już myślałam, że się załamię. Przez prawie 2 miesiące żyłam przygodami Clary, Jace'a i Simona.





Dlaczego to musiało się skończyć?

W ostatniej, dość emocjonalnej części znów mamy do czynienia z przygodami głównych bohaterów, ale tym razem nasi bohaterowie jeszcze bardziej narażają się na niebezpieczeństwo. Wyruszają bowiem na poszukiwanie Sebastiana, aby go unicestwić, zabić czy cokolwiek i po to, żeby uratować swoich przyjaciół.
Uwaga spoiler! Alec rozstaje się z Magnusem (tak, oni byli razem), ale kiedy na kolacji u Faerie zostają porwani wszyscy przedstawiciele podziemnych (wampirów, wilkołaków, nefilim i czarowników ) Alec skupia się przede wszystkim na tym, żeby uratować Magnusa. Teraz zapytacie: "Ale kurde, kto ich porwał?", a ja Wam odpowiem, że porwał ich Sebastian, który "zbratał" się z Faerie.

Więcej Wam nie zdradzę, bo nie chcę Wam odbierać przyjemności z czytania. No i emocji, które będą się zmieniać co stronę.

Książkę oceniam na 6, bo jest naprawdę świetna.
Podsumowując całą serię "Dary anioła" daję jej oczywiście ocenę 6, bo występujący tam wątek miłosny nie był tak bardzo przesłodzony jak w innych książkach, występował wątek wojny między gatunkami no i walka dobra ze złem.

No i moimi ostatnimi słowami powinno być "ta seria jest zajebista", ale powiem "Ta seria jest zajebista i cholernie mi szkoda, że się skończyła. "