poniedziałek, 13 czerwca 2016

Carrie Ryan "Śmiercionośne fale" | Recenzja

Prawie 5 miesięcy temu pisałam Wam recenzję książki pt.: "Las zębów i rąk", a dziś przychodzę do Was recenzją drugiej części tejże książki.
Książka bardzo mnie wciągnęła, jeszcze bardziej niż pierwsza część.


W pierwszej części mogliśmy przeczytać o przeżyciach Mary, która zostaje porzucona przez brata i trafia do Sióstr. W 2 części Mary zamieszkuje starą latarnię morską wraz ze swoją córką Gabry. Zaraz.. Mary miała w ogóle jakiegoś męża? No właśnie nie, bo jej ukochany Travis odszedł. A Gabrielle jest jej adoptowaną córką. Nastolatka przyjaźni się z Ciarą oraz Cameronem (wybaczcie, że mogę mylić imiona bohaterów), ale w jedną noc, kiedy wszyscy decydują się przekroczyć Barierę, wszystko się zmienia.. Mudo atakują i to ze zdwojoną siłą. Gabry udaje się uciec, ale jej najlepsza przyjaciółka wraz z kilkoma innymi dziewczętami zostaje wtrącona do więzienia za narażenie mieszkańców miasteczka na niebezpieczeństwo. Matka dziewczyny- Mary postanawia wrócić do lasu i odszukać swoją dawną wioskę. Cameron ucieka i skrywa się w lesie, ale Gabry, która jest w nim zakochana postanawia go odnaleźć.
Czy jej się to uda? Co będą musieli przejść, żeby w końcu żyć długo i szczęśliwie?


Jedno jest pewne- ta książka trzyma niesamowicie w napięciu i czytając ją czułam jednocześnie strach, radość, smutek i wiele innych emocji. Najlepsze w tej książce jest chyba to, że kiedy ją czytałam miałam idealne wyobrażenie scen, które się tam rozgrywają. Potrafiłam sobie idealnie wyobrazić ten las, starą latarnię morską i plażę.

SPOILER ALERT: Wspominałam, że Gabry poznaje przez przypadek chłopaka, który okazuje się jej być może zaginionym członkiem rodziny? :)))

Książkę oceniam, oczywiście na 5+, bo musiałabym być głupia, żeby ocenić ją niżej niż 5.