niedziela, 19 czerwca 2016

"Mroczne umysły" Alexandra Bracken | Recenzja

Od kilku tygodni chodziła za mną książka "Mroczne umysły" i nie mogłam się jej oprzeć. Pragnęłam ją przeczytać z polecenia koleżanki z klasy no i.. Udało mi się.


Ruby w wieku 10 lat trafiła do zakładu rehabilitacyjnego, lub też po prostu obozu, dla dzieci, które są "nadzwyczajne". W obozie dzieci zostają podzielone, według swoich umiejętności na: niebieskich, zielonych, żółtych, pomarańczowych i czerwonych.
Ruby 'hipnotyzuje" mężczyznę, który ma przydzielić ją do odpowiedniej grupy, mówiąc że jest zielona, co w rzeczywistości nie jest prawdą, bo dzięki umiejętnościom czytania innym w myślach i usuwaniu im wspomnień jest Pomarańczowa.
Ratuje ją lekarka, która uprowadza ją z obozu. Kobieta należy do Ligii, która "wykrada" dzieci z takich obozów. Ruby nie chcąc zostać ponownie uwięziona, ucieka i poznaje Liama, Pulpeta i Suzume, z którymi się zaprzyjaźnia. Cała czwórka wyrusza na poszukiwanie Uciekiniera, który może pomóc im wrócić do domu.

Przyznam, że dosyć trudno było mi przebrnąć przez tą książkę, może dlatego, że potrzeba się dobrze skupić, żeby ją zrozumieć. Motyw jest mi już trochę znany z "Podpalaczki" Stephena Kinga, ale jednocześnie zupełnie inny.

Książkę oceniam na mocną 4.