sobota, 18 czerwca 2016

"W pierścieniu ognia" Suzanne Collins | Recenzja

Od czasu, kiedy napisałam recenzję "Igrzysk śmierci" minęły prawie 2 miesiące.
Teraz zapraszam Was na recenzję kolejnej części tego bestselleru, pt.: "W pierścieniu ognia".


Katniss i Peeta wrócili już do Dystryktu 12. Starają się wrócić do normalności, ale przeszkadza im w tym zbliżające się tourne zwycięzców. Muszą spędzać masę czasu na przygotowaniach do tego wielkiego wydarzenia. Kiedy odwiedzają dystrykt 11, mężczyzna, który pozdrowił ich trzema palcami w górze (to jakiś ich znak pokoju, czy coś w tym stylu :p ), zostaje zastrzelony przez straż. Po ponownym powrocie, Katniss i Peeta zastają "odmienione" miasteczko: wszędzie kręci się straż, zlikwidowano Ćwiek, a ludzie, którzy tam pracowali zostali bez pracy.
Następnie para trybutów, dowiaduje się, że staną ponownie na arenie w walce o śmierć i życie, tym razem będą walczyć z pozostałymi zwycięzcami z innych Dystryktów.

Książkę przeczytałam w 2 dni, była naprawdę wciągająca. Zaczynając ją, myślałam, że nie zachwyci mnie tak jak zrobiły to "Igrzyska śmierci", ale się pomyliłam- i to bardzo!
Zakończenie książki, było bardzo.. Hm. Niespodziewane? Zaskakujące?
Przy ostatniej scenie, się popłakałam- naprawdę! Byłam wściekła na autorkę, za to, że dała takie zakończenie. Pani Collins- jeszcze porozmawiamy kiedyś na ten temat!

"W pierścieniu ognia" otrzymuje ode mnie bardzo, ale to bardzo zasłużoną 6+, głównie za zakończenie.