niedziela, 21 sierpnia 2016

"Korona w mroku" Sarah J. Maas | Recenzja

"Po zdobyciu tytułu Królewskiej Obrończyni Celaena wiedzie spokojne i wygodne życie. Mieszka w pałacu w otoczeniu przyjaciół, ma do dyspozycji służącą, za wypełnianie zobowiązań wobec króla dostaje godziwą zapłatę, dzięki której może pozwolić sobie na małe kobiece słabostki.
Wszystko jak w bajce, jest tylko małe 'ale'..
Tytuł zobowiązuje. Celaena Sardothien nie tylko ochrania dygnitarzy na okolicznościowych ucztach i balach, ale też wypełnia powierzane przez króla tajne misje, w których musi wykazać się sprytem i umiejętnościami Milczącego Zabójcy. O zdradę i udział w tajnym spisku tym razem zostaje oskarżony dawny znajomy z Twierdzy Zabójców Archer Finn. Czy mężczyzna obdarzony niezwykłą umiejętnością uwodzenia każdej spotkanej kobiety naprawdę uczestniczy w zmowie mającej na celu obalenie monarchy Adarlanu? Tymczasem Oko Eleny wiszące na szyi zabójczyni rozbłyska coraz częściej, co wróży kłopoty..."



tytuł oryginału: Crown of Midnight
data wydania: 2 kwietnia 2014
liczba stron: 532
wydawnictwo: Uroboros

Poprzednia część zachwyciła mnie, ale ta to jest mistrzostwo. A przede mną jeszcze 2 części.
Jeszcze żadna autorka nie bawiła się tak moimi emocjami jak Sarah J. Maas. Przez pierwsze zdanie czułam radość, przez drugie zaskoczenie, a przez trzecie prawie płakałam.
Od pierwszej części pokochałam Celaenęm, ale dopiero w tej części moja miłość sięgnęła zenitu. Wszystkie wydarzenia przedstawione w tej książce były tak szczegółowo opisane, że czułam się jakbym była nie tylko czytelnikiem, ale także uczestnikiem tych wydarzeń.
Oczywiście Chaol i jego uczucia do Celaeny.. A także Dorian. Kurczę, najlepsi przyjaciele, w głębi serca rywalizują ze sobą o względy dziewczyny. Oczywiście Dorian stoi na trochę przegranej pozycji, bo jest synem króla, a związek z Królewską Obrończynią byłby z góry spisany na straty.
Pamiętacie Lady Kaltain z poprzedniej części? Trafiła do więzienia, a to poskutkowało tym, że nie mogła dłużej zażywać opium na bóle głowy. Tak, mnie również zaskoczyło, że została przedstawiona jako ćpunka.
W tejże książce pojawiają się również inne magiczne istoty i uważajcie, bo możecie być zaskoczeni równie mocno jak ja. Mogę Wam jedynie zdradzić, że pojawi się gadająca klamka imieniem Mort. Dziwne, nie? Ponadto będzie mnóstwo zabójstw i tajemniczych śmierci, więc musicie się przygotować na mnóstwo rozlanej krwi. Ale ja i tak kocham tą książkę i serię całym sercem i raczej nic nie ostudzi moich uczuć.

"Korona w mroku" zasługuje na pełnoprawną 6+.