poniedziałek, 22 sierpnia 2016

"Panika" Lauren Oliver | Recenzja

"Wyobraź sobie senne, pogrążone w beznadziei miasteczko.
Wyobraź sobie dziewczynę, która nie wierzy, że może ją spotkać coś dobrego.
Wyobraź sobie grę, w której każdy musi podjąć śmiertelne ryzyko, by wygrać wielką nagrodę – przepustkę do lepszego życia.

Ta gra to Panika. Nikt nie wie, kim są sędziowie, którzy wymyślają zadania i czuwają nad przebiegiem rywalizacji. Uczestnicy zostają zmuszeni do przesunięcia własnych granic, do wyjścia poza strefę bezpieczeństwa, do stawienia czoła najgłębszym lękom.
Dziewczyna ma na imię Heather. Od zawsze pogardzała grającymi w Panikę. Ale kiedy jej chłopak odchodzi do innej, pełna wściekłości, bólu i rozpaczy zmienia swoje podejście i decyduje się przystąpić do rywalizacji. Nigdy nie spodziewała się, że to zrobi. Aż do tego lata."






tytuł oryginału:"Panic"
data wydania: 2 lutego 2016
liczba stron: 360
wydawnictwo: Otwarte

Na początku nie wiedziałam czego tak naprawdę mam się spodziewać. Lauren Oliver jest autorką, z którą mam styczność dopiero drugi raz w swoim życiu. Pamiętacie recenzję "7 razy dziś"? Tak, to tej samej autorki. 
Od pierwszych stron uderzyła mnie atmosfera strachu i tajemnicy, co oczywiście mnie zaintrygowało. Zaczynałam się wkręcać w historię Heather, co poskutkowało tym, że nie potrafiłam się oderwać od tej książki. 
Co ciekawe- książka została napisana w taki niespotykany sposób ( no chyba, że w "Maybe Someday" ), ponieważ w jednym rozdziale była przedstawiona historia z dwóch różnych punktów widzenia. Heather i Dodge- zupełne przeciwieństwa, a działają z dość podobnych powodów. 
Dodge bierze udział w grze zwanej Paniką, by zemścić się na bracie chłopaka, który spowodował, że siostra Dodge'a jeździ na wózku inwalidzkim oraz, by zdobyć pieniądze na jej leczenie. Heather, bierze udział w tej grze, by udowodnić sobie i światu, że jest warta coś więcej i żeby wygrać pieniądze na dobre życie- dla niej samej i jej młodszej siostry Lily. W miarę jak akcja posuwała się do przodu, ja coraz bardziej wkręcałam się w całą tą historię. I powiem szczerze, że nie jestem jakąś wielką fanką takich książek, ale książki Lauren Oliver działają na mnie w dość dziwny sposób. Jestem także pewna, że przeczytam "Panikę" jeszcze raz. 
Dobra, pogadałam już o formie i mniej więcej przybliżyłam Wam postać Dodge'a i Heather, więc przyszła pora na pozostałych bohaterów. 
Tutaj w przypadku zawarcia sojuszu między Heather i Natalie (najlepsza przyjaciółka Heather) oraz Dodge'a i Natalie, przypomniało mi się zdanie z "Czerwonej królowej": Każdy może zdradzić każdego. Tak samo jak w tamtej książce tak i w tej to się sprawdziło. Oczywiście o tym, że bardzo irytował mnie Bishup, to już nie muszę chyba wspominać. Zakochany w Heather chłopak, który z całych sił stara się nie okazać swoich uczuć wobec dziewczyny, ale nie wie, że tym samym ją rani. Irytowało mnie jego nastawienie, że po co Heather wzięła udział w grze, przecież tylko marnuje swój czas, a co jeśli jej się coś stanie.. Trochę jak taka ciotka klotka, która za wszelką cenę próbuje ochronić dziecko przed krzywdą. 
Nie mniej jednak, bardzo spodobała mi się ta książka i nie mogę się doczekać, aż będę mogła przeczytać pozostałe książki tej autorki. Z pewnością Lauren Oliver ma talent i bardzo dobrze go wykorzystuje. Podczas, gdy taki przeciętny czytelnik zaczyna z przerażeniem i zafascynowaniem odkrywać kolejne elementy "Paniki" Lauren z pewnością śmieje się w głos, że odniosła taki sukces. Tak tylko mówię, żeby nie było, że nie ostrzegałam! :D
"Panika" otrzymuje ode mnie ocenę 5+.