sobota, 6 sierpnia 2016

"Szklany tron" Sarah J. Maas | Recenzja

Słyszałam dużo dobrych opinii na temat tej książki. Zazwyczaj nudziły mnie takie książki, ale też nie wszystkie. Kiedy zaczynałam ją czytać, wiedziałam, że nic z tego nie będzie. A jednak..



tytuł oryginału: Throne of Glass
data wydania: 25 czerwca 2013 
liczba stron: 520
wydawnictwo: Uroboros 

"Siedemnastoletnia Celaena jest wyszkoloną zabójczynią, jedną z najlepszych. Popełniła jednak fatalny błąd. Została złapana i skazana na dożywotnią niewolniczą pracę w kopalni soli Endovier. lecz otrzymuje ofertę od księcia Doriana. Celaena musi walczyć na śmierć i życie w turnieju o tytuł królewskiego zabójcy. Jeśli wygra- będzie wolna, jeśli przegra- jej wybawieniem będzie śmierć. Uczestnicy turnieju giną w tajemniczych okolicznościach. Czy Celaena zdoła zdemaskować zabójcę zanim sama stanie się ofiarą?"


Książka została napisana przez kobietę, której wyobraźnie zdecydowanie nie zna granic. Pierwsze strony nie porwały mnie, ale tak po dwóch rozdziałach zaczęłam się wkręcać.

Główna bohaterka- Celaena jest zabójczynią. Ponadto! Najsławniejszą zabójczynią w Adarlanie. Dziewczyna ma 18 lat, czyli prawie tyle co ja, a przeżyła więcej niż ja przez całe swoje dotychczasowe życie. Z rosnącym oczekiwaniem czytałam o kolejnych ćwiczeniach do turnieju oraz o rywalizacji między uczestnikami.

Najbardziej wkurzały mnie oczywiście dwie postacie: Lady Kaltain oraz .. Cain. Z niesmakiem czytałam o ich poczynaniach.
Przysięgam, że nigdy nie denerwowały mnie żadne postacie, tak bardzo jak oni.
Oczywiście moje nerwy równoważyły się ze scenami, w których występował książę Dorian. On i Celaena? No way!
Podczas ostatecznego pojedynku, w którym zmierzyli się: Cain i Renault oraz Celaena i Grób, moje nerwy już sięgnęły zenitu. Najgorsze sceny EVER!

Podobało mi się to, że zabójczyni zawarła "sojusz" z Noxem i mu pomagała. Na pewno postawiło ją to w zupełnie innym świetle. Została ukazana nie tylko jako bezwzględna zabójczyni, ale także jako wrażliwa młoda kobieta.


Książka została napisana w 3 os. liczby pojedynczej, ale mimo tego bardzo przyjemnie czytało mi się tą książkę. Czytałam ją akurat w ostatnie dni mojego wyjazdu i tak jakoś wyszło, że zamiast "czilować" się na plaży ja zostawałam w domku i czytałam "Szklany tron". Co ja na to poradzę- nie mogłam się oderwać!
Ostatnie strony czytałam już w drodze powrotnej do domu i miałam mieszane uczucia. Z jednej strony chciałam ją skończyć, ale z drugiej tak bardzo nie chciałam rozstawać się z historią Celaeny.
Kiedy przeczytałam ostatnią stronę i zamknęłam książkę, powiedziałam tylko jedno zdanie: "Moje życie nie ma teraz sensu".
Dzięki Bogu są jeszcze 3 części (jeśli się dobrze orientuję) oraz seria nowelek o Celaenie.
Czy chcę czy nie, moja przygoda z młodą Zabójczynią z Adarlanu nie dobiegła jeszcze końca.
Jeszcze nie.


"Szklany tron" oceniam na zdecydowaną i mocną 6. Nie mogę się doczekać przeczytania kolejnych części!