piątek, 11 listopada 2016

"Kolejność" Hubert Hender | Recenzja

 "Jeden z górników pracujący w Kowarach zostaje bestialsko zamordowany w zupełnych ciemnościach. Wkrótce pojawiają się następne ciała, wszystkie ponumerowane w osobliwy sposób… 

Do śledztwa zostaje przydzielony komisarz Iwanowicz z jeleniogórskiej komendy i jego młodszy kolega, podkomisarz Gawłowski. Prowadzą dochodzenie, próbując ustalić, kto dokonuje kolejnych brutalnych mordów – giną mężczyźni w średnim wieku, którzy nikomu już nie szkodzą. Morderca nie zostawia za sobą żadnych śladów poza jednym – numeruje ciała. Co to może oznaczać? Kto będzie następny? I najważniejsze: kto za tym stoi i dlaczego?

Iwanowicz – dręczony wspomnieniami bolesnej przeszłości, do której nie chce się przyznać, ale od której nie jest w stanie uciec – prowadzi śledztwo zupełnie po omacku, ze światłami okolicznych miast nieśmiało pobłyskującymi w mroku."




data wydania: 17 sierpnia 2016
liczba stron: 420
wydawnictwo: Filia


Książka, która zachwyciła mnie od pierwszej strony i wypuściła ze swoich sideł dopiero na koniec. Bardzo przyjemnie mi się czytało tą książkę, głównie za sprawą tego, że akcja dzieje się w moich okolicach (Jelenia Góra, Kowary).

BOHATEROWIE:
Marek Iwanowicz oraz Jacek Gawłowski to przyjaciele, ale także partnerzy w pracy. Oboje próbują rozwikłać zagadkę zaginięcia małego chłopca a także zabójstwa w Kowarach. Rozwikłanie zagadki kto zabił jest o tyle utrudniona, ponieważ sprawca numeruje swoje ofiary. Ale po co? Na to pytanie starają się odpowiedzieć właśnie dwaj policjanci. 

Iwanowicz został przedstawiony jako zwyczajny mężczyzna z wieloma problemami, a także z wieloma rozmyślaniami nad życiem. Gawłowski został troszkę upchnięty w tyle i autor nie wspomniał o nim nic więcej po za tym, że ma żonę i przyjaźni się z Markiem. 

Występuje również wiele wiele innych osób, jak komendant z Kowar, pracownicy laboratorium i technicy. Mnóstwo świadków i poszlak, na które trafiają nasi bohaterowie wprowadzają nas w błąd. 

FABUŁA:
Zabójstwo, ciemna przeszłość i jedna wielka tajemnica, która łączy wszystkich zamordowanych- to zdecydowanie nadaje książce wyjątkowości i sprawia, że nie możemy się od niej oderwać. 
Wielu świadków, ale okazuje się, że żaden nie wie kto mógł zabić i za co. Trochę to podejrzane, ale.. Chyba jednak mówią prawdę.
Ja czytając nie mogłam się oderwać i przeczytałam ją w 2 dni, moja mama tak samo.
Najlepsze jest chyba to, że nie mamy takiej monotonni i co chwile coś się dzieje. Autor daje nam z siebie 100% i to jest jak najbardziej zauważalne.

JĘZYK UTWORU:
Na szczęście nie ma tutaj wyszukanych słów i z łatwością możemy sobie wyobrazić miejsce zbrodni, co jest zasługą szczegółowych opisów, ale prostych w przekazie.
Tutaj ponownie odwołam się do tego, że akcja toczy się w moich okolicach- moje wyobrażenia były dość wyraźne ze względu na to, że większości odwiedzonych miejsc przez Iwanowicza widziałam na własne oczy lub przechodziłam tamtędy.
A dzięki językowi jakiego użył autor, książkę czyta się STRASZNIE, naprawdę STRASZNIE szybko.

PODSUMOWANIE:
Jeżeli jesteście miłośnikami kryminałów, tajemnic i strasznych zbrodni, ta książka jest zdecydowanie dla Was. To była moja pierwsza przygoda z takim kryminałem i jestem pewna, że sięgnę po więcej, bo.. Jednak kryminały są super :D

"Kolejność" otrzymuje ode mnie ocenę 5.5/6.