poniedziałek, 26 grudnia 2016

"Diabelska ewolucja" Marta Obuch | Recenzja

Do polskich autorów zawsze podchodzę sceptycznie i tak było tym razem. A moje nastawienie spotęgował fakt, że jest to komedia kryminalna. Zazwyczaj później okazuje się, że to nie była ani komedia ani kryminalna. Tutaj zostałam bardzo mile zaskoczona.



Lutka (skrót od Lutosława) planuje zrobić niespodziankę swojemu narzeczonemu, który przebywa w Afryce. Niestety boi się latać, a więc upija się, aby jak najmniej odczuć strach. Razem z nią ma lecieć Czarek, czyli zabójczy przystojniak, który jest naukowcem. Wkrótce potem Lutka zostaje "żoną" Czarka i razem muszą stawić czoła religijnej sekcie Mungiki. Ponadto muszą rozwikłać tajemnicę śmierci kucharza.

Jak wcześniej wspomniałam, nie spodziewałam się wiele po tej książce, bo byłam przekonana, że okaże się ona totalnym bublem.
Totalne zaskoczenie- czytało się ją bardzo przyjemnie i szybko, a język potoczny i śmieszne sformułowania dopełniły dzieła.

Postać Lutki najbardziej przypadła mi do gustu. Jest to kobieta, która dla niektórych może być jakąś wariatką, ale dla mnie jest taką kobietą, która nie siedzi tylko i nie czeka (chociaż długo nie mogła zebrać się na lot samolotem), aż przyjdzie książę na białym koniu. Bierze sprawy w swoje ręce, zaciska zęby i chce lecieć do tej Afryki, żeby zobaczyć co się dzieje z tym jej narzeczonym.

Osobą, której ja nie cierpię jest Czarek. Głupi, zarozumiały, arogancki typ, który myśli, że cały świat jest u jego stóp. Tutaj mamy pokazane, jak dziwne możemy spotkać połączenia. Zarozumiały kobieciarz w roli naukowca, którego fascynują kości? Takaż to sprzeczność wynikła, ale jestem za to wdzięczna autorce, bo gdyby był to zwykły, przeciętny babiarz- byłoby nudno.


Przenieśmy się teraz do fabuły. Niezwykle rozbudowany wątek kryminalny, który szczerze mówiąc trzymał mocno w napięciu. W chwili, kiedy mordercę mieliśmy już na muszce- on nagle znikał w niewiadomych okolicznościach. Nie chcielibyście wiedzieć, jak bardzo przeklinałam wtedy ;)
A właśnie, przekleństwa występują w tej książce. Jakby nie patrzeć, jest to już taki nieodzowny element kryminałów, czy thrillerów. Tam ciągle ktoś klnie jak szewc. Tutaj te przekleństwa były wplatane w śmieszne dialogi, co tworzyło już naprawdę komiczny efekt.

Różni bohaterowie, różne zdarzenia- przy tej książce zdecydowanie nie będziecie się nudzić. Możecie mi uwierzyć na słowo.
Zabawne dialogi i sytuacje, lekki język no i klimat Afryki w tle. Czego chcieć więcej?


"Diabelska ewolucja"- 5/6.