piątek, 17 lutego 2017

"Słowik" Kirstin Hannah | Recenzja

Każdy kto przeczytał "Słowika" był nim zachwycony i sądził, iż ta książka złamała mu serce. Ja bywam sceptycznie nastawiona do tego typu opinii, i tak było tym razem. Zabierałam się do niej z myślą, że jak mi się nie spodoba, to albo ja będę dziwna, albo coś poszło nie tak.



Francja, 1939 rok. W Europie szaleje wojna, ale to nie dotyczy w żadnym stopniu Francji i okolic. Vianne, wraz z mężem i córeczką Sophie prowadzą sielankowe wręcz życie na wsi. Isabelle, która jest buntownicza i zdecydowanie zbyt porywcza, po raz kolejny zostaje wyrzucona ze szkoły i przyjeżdża do Paryża, by zamieszkać z ojcem. Niestety mężczyzna nie chce jej w domu i odsyła do domu siostry, a w tym czasie mąż Vi zostaje powołany na wojnę.
Siostry, poniekąd bliskie sobie osoby, ale nie w tym przypadku. Młodsza ma ciągle żal do starszej, o to, że ta ją opuściła i wydała na łaskę wrednej opiekunki.


Już po pierwszych kilku rozdziałach wiedziałam, że ta książka to jest TO. Coraz bardziej zagłębiałam się w historię dwóch sióstr i ich rozterek. Jednocześnie z każdą stroną wzrastała moja nienawiść do niemieckich okupantów i żołnierzy.
Isabelle okazała się dla mnie wrzodem na tyłku, bo była porywcza, impulsywna i za wszelką cenę chciała pokazać co uważa na temat tej wojny. Vianne natomiast była spokojną kobietą, opanowaną i twardo stąpała po ziemi. Wszystko może byłoby dobrze, gdyby do ich domu nie wprowadził się... Niemiec. Młodsza z dziewczyn dobitnie dała po sobie poznać co o tym sądzi, natomiast starsza postanowiła się przystosować do panującej sytuacji i starała się być miła.


Przeraziło mnie to jak wyglądało życie Vi oraz jej córeczki, Sophie tuż po wybuchu wojny we Francji. Ciągły strach, zdrady, fałszywość i wiele innych. Brak jedzenia, brak pieniędzy, nawet brak odpowiedniego odzienia na zimę. Nie chcę sobie wyobrażać, jak ja bym się zachowywała w takich sytuacjach, bo to jest za przerażające dla mnie.

Isabelle natomiast dołączyła się do ruchu oporu i razem z innymi walczyła za Francję, jaka była przed wojną. Pragnęła zwycięstwa i dążyła do niego z całej siły.


Odejdźmy teraz na chwilę od głównych bohaterek. Kolejną osobą, na którą zwróciłam uwagę jest ojciec obu kobiet. Jest to poniekąd już staruszek, który niestety nie potrafi okazywać swojej miłości do córek, Po śmierci żony całkowicie się od nich odciął, lecz młodsza z dziewczyn pragnąc miłości rodzica ciągle wracała do niego. Pewne wydarzenie sprawiło, że mój pogląd na mężczyznę uległ zmianie o 180 stopni. Ale jakie, to dowiecie się zapewne z książki.



Podsumowanie:
Książkę czytałam z zapartym tchem i skończyłam ją w niecałe 2 dni. Pokochałam historię "Słowika" i tych dwóch pań, które całkowicie zaskarbiły sobie moją sympatię. Jest to historia, która wzrusza, która rozśmiesza i która daje nam nadzieję na lepsze jutro. Jest jak najlepszy przyjaciel, którego tak potrzebujemy do bardzo długim dniu w pracy. Opowiada nam o swoich problemach i troskach, ale jednocześnie tym samym okazuje nam wsparcie.



"Słowik" Kirstin Hannah- 6/6.