poniedziałek, 13 lutego 2017

"Ukryta łowczyni" Danielle L. Jensen | Recenzja

Czyli dziś o tym, jak zniszczyć doszczętnie życie czytelnika, podeptać je i opluć. Tym razem nie mówimy o pani Clare, ale o pani Jensen.



W tej części zdecydowanie było za mało trolli. I to mnie bolało najbardziej, bo właściwie przez całą książkę obserwujemy tylko zmagania Cecile. Raz na kilkanaście stron mamy rozdział, gdzie wypowiada się Tristan. Ale było tego bardzo mało i nad tym ubolewam najbardziej.

W tej części poznajemy również matkę Cecile, która bardzo chce wepchnąć córkę na swoje miejsce na scenie. Oczywiście dziewczynie to nie w smak, bo jej jedynym celem jest odnalezienie Anushki. Tyle wędrówek, tyle zmagań i błędów, to mogła przejść tylko Cecile.

Możemy także natknąć się na Freda (brata Ceceile) oraz Sabine, jej przyjaciółkę. Tych dwojga to osoby, które są gotowe do nawet najgorszych czynów, byleby uwolnić ich przyjaciółkę, siostrę od miłości do księcia Trollus.

I ja ich jak najbardziej rozumiem, bo gdyby moja przyjaciółka, czy siostra, czy córka została porwana, a później wróciłaby i dowiedziałabym się, że "złączyła się" z trollem i nikt nie może jej tknąć, bo skrzywdzony zostanie także ten troll.

Akcja, jaka toczyła się w książce, chwilami ciągnęła się niemiłosiernie, ale momentami nie potrafiłam się od niej oderwać i cały czas myślałam, jak się zakończy dana sytuacja i jakie będą jej następstwa.

Niestety mimo tych wielu dobrych momentów, muszę stwierdzić, że książka cierpi na tzw. syndrom środkowego tomu, czyli nie zaciekawiła mnie na tyle, abym wystawiła jej najwyższą notę, ale jednak akcja jakoś się odratowała pod sam koniec.

Podsumowanie: 
Tak jak pokochałam Trollus w pierwszym tomie, tak w tym, było go zdecydowanie zbyt mało i dlatego ta część nie przypadła mi zbytnio do gustu. Jak zwykle zakończenie okazało się być świetne i nie mogę się doczekać, aż przeczytam 3 i niestety już ostatnią część i mam wielką nadzieję, że ten tom okaże się o wiele lepszy niż tom 2.



"Ukryta łowczyni"- 4.5/ 6