poniedziałek, 10 kwietnia 2017

"Tego lata stałam się piękna" Jenny Han | Recenzja

Po raz kolejny miałam ochotę na coś lekkiego, co pozwoli mi się oderwać od rzeczywistości. Mój wybór padł na książkę, która powinna mnie wprowadzić w letni nastrój. I tak też się stało, bo czytając ją poczułam się jak na wakacjach.




Belly przyjeżdża wraz z mamą i bratem Stevenem do domku na plaży przyjaciółki ich matki- Susan. Susan ma dwóch synów: Conrada i Jeremiego. Belly lubi i jednego i drugiego, ale którego lubi bardziej?

Książka wprowadza nas w iście wakacyjny nastrój, opisy jakie zamieściła autorka, sprawiają, że niemal czujemy i wyobrażamy sobie to miejsce. Żar lejący się z nieba, gorący piasek, orzeźwiająca woda.. Mmm, marzenie!

Jest to typowa młodzieżówka, mamy trójkąt miłosny, a w tle słychać szum oceanu. Lekka, przyjemna i co najważniejsze- nie zanudzono nas faktami, które nie mają kompletnie nic wspólnego z historią.

Belly wydaje się być normalną nastolatką, czasami jej odbija i staje się taką zołzą, która chce być kimś zupełnie innym niż sobą.

Conrada nie polubiłam, wydał mi się bucem, który ma wszystko i wszystkich gdzieś, myśli tylko o sobie. Jeremi natomiast jest prawdziwym i lojalnym przyjacielem. Zarówno w stosunku do Belly jak i do Stevena.

Steven, czyli starszy brat dziewczyny. Typowy model takiego brata: nadopiekuńczy, ale chce jednocześnie odsunąć siostrę od spraw swoich i chłopaków.

Była to dla mnie naprawdę przyjemna lektura, do pośmiania się, a także wzruszenia. Ponadto jest to pierwsza część trylogii, dlatego nie mogę się doczekać, aż zabiorę się za drugą część.

Klimat lata sprawił, że zapragnęłam natychmiast znaleźć się właśnie tam, wraz z bohaterami. Chciałabym poczuć słońce na sobie, przyjemne ciepełko, ah.. Chyba za bardzo się rozmarzyłam. Ale to nie moja wina- to wszystko wina tej książki! Więc lepiej uważajcie, bo możecie zrobić w przypływie impulsu coś, czego moglibyście żałować.

“Tego lata stałam się piękna”- 5/ 6