piątek, 21 kwietnia 2017

"Twoim śladem" A. Meredith Walters | Recenzja

Swojego czasu było bardzo głośno o tej książce w blogosferze. Jedni ją pokochali z całego serca, a drudzy znienawidzili i chcieli spalić na stosie. Najlepszym sposobem, aby dowiedzieć się jak to jest w końcu z tą książką jest oczywiście przeczytanie jej.


Aubrey jest studentką psychologii, a także dostała rolę koordynatorki w grupie uzależnień. Jej planami na życie jest zostanie terapeutką, aby uratować ludzi takich jak jej młodsza siostra, która zmarła z powodu przedawkowania narkotyków.
Maxx jest chłopakiem uzależnionym od narkotyków, choć się do tego nie przyznaje. Uczęszcza na zajęcia grupy tylko dlatego, że ciąży nad nim kurator. Chłopak nie zamierza rezygnować ze swojego zajęcia jakim jest sprzedawanie narkotyków, ponieważ z tego ma duży zysk i może zapewnić młodszemu bratu dobre życie.
Aubrey z całego serca będzie starała się naprawić chłopaka, niezależnie od tego jaka będzie cena tego przedsięwzięcia.

Na sam początek: nie mam pojęcia co mam myśleć o tej książce. Owszem spodobała mi się i to bardzo, ale wywołała we mnie emocje, o jakie w życiu bym siebie nie podejrzewała. Historia jest banalna, tak właściwie autorka poszła trochę na łatwiznę i napisała coś co już kiedyś się ukazało. Problem uzależnienia od narkotyków znam m.in z książki Barbary Rosiek "Pamiętnik narkomanki", a także książki "Ćpun".

Poruszyło mnie zachowanie Maxxa. Jest on zdecydowanie bohaterem, który nie miał łatwo w życiu, zdaje sobie sprawę z tego, że powinien starać się żyć normalnie- ze względu na brata, ale nie robi nic ze swoim uzależnieniem. Kiedy poznaje Aubrey, przybiera kolejną postać, powiedziałabym "kolejny odcień" Maxxa Demelo. Aubrey z kolei jest dziewczyną, z którą nie wiem czy chciałabym się przyjaźnić. Taka z niej powiedziałabym ciepła klucha. Ciągle siedzi z nosem w książkach, i ja to rozumiem, że stara się mieć jak najlepsze oceny, ale nie wolno przesadzać. Czasami należy się odrobina przerwy.

W tym przypadku całkowicie spełniło się twierdzenie, że przeciwieństwa się przyciągają, ale pozostaje zadać sobie pytanie: czy warto?


Wcześniej wspomniałam, że książka wywołała we mnie emocje, jakich nie znałam. Emocje te były naprawdę dziwne i w momencie po skończeniu czytania, wydają się być jakąś totalną abstrakcją.
Była to książka w dużej mierze o uzależnieniu, ale nie tylko uzależnieniu od narkotyków. Znalazłam też tutaj uzależnienie od toksycznego związku oraz od swojego partnera. Ciągła potrzeba bycia razem, ale świadomość tego, że nie można dłużej tego ciągnąć, że to jest złe.
Ja czytając to wszystko również czułam się uzależniona. Poczułam się całkowicie uzależniona od tej historii, co sprawiło, że czytając nie potrafiłam odłożyć książki na półkę.


Zdaję sobie sprawę, że być może moja ocena nie będzie zbytnio subiektywna, ale nic na to nie poradzę. Po prostu nie wiem jaką ocenę mam dać tej książce.


"Twoim śladem"- 5/6.