piątek, 12 maja 2017

"Grimm city. Bestie" Jakub Ćwiek | Recenzja

Wiele słyszałam o Jakubie Ćwieku i były to w zdecydowanej większości słowa bardzo pozytywne. O tym, że jego książki są genialne nigdy się nie przekonałam. Aż do teraz, kiedy dane mi było przeczytać jedną z jego książek i wyrobić sobie własną opinię.



"Nagła śmierć głowy jednej z rodzin mafijnych oznacza zerwanie paktu. Grimm City grozi wojna totalna. W obliczu tych wydarzeń i bodaj najważniejszego procesu sądowego w historii miasta nawet pojmanie krążącego po ulicach psychopaty zwanego Drwalem wydaje się kwestią drugorzędną. Pech chce, że to właśnie ta sprawa przypada inspektorowi Evansowi… i że przyjdzie mu ją dzielić z samozwańczym stróżem prawa z ubogich dzielnic po drugiej stronie mostu – Emethem Braddockiem, byłym bokserem, Bestią."


Pierwsze co najbardziej rzuca się w oczy to mnogość postaci. Czasami miałam wrażenie, że osoba z początku książki jest tą samą z końcówki książki. Dla mnie jest to minus, ponieważ nie potrafiłam połapać się w licznych wątkach, jakie rozpoczął Jakub Ćwiek. Może być to spowodowane tym, że nie czytałam "Grimm city. Wilk!", która jest niejaką pierwszą częścią tegoż cyklu. Jeżeli będzie mi dane kiedyś przeczytać również pierwszą część, z chęcią to zrobię, by dowiedzieć się czegoś więcej o bohaterach.

Bohaterowie z jakimi się spotkałam, to postaci bardzo różne. Detektywi, którzy za wszelką cenę chcą rozwiązać zagadki, co sprawia, że sami są zdolni do popełnienia przestępstwa.

Jest również mężczyzna, który jest byłym pięściarzem i teraz pilnuje porządku na swojej dzielnicy. Jego córka- Becca, to inteligentna dziewczyna, która postanawia mu pomóc w poszukiwaniach pewnej zaginionej dziewczyny.

Oprócz tych, właściwie kluczowych postaci, możemy spotkać również dziennikarkę Pallę di Neve, która jest taką "kobietą z jajami". Zobowiązuje się pomóc Becce w poszukiwaniach zaginionej.

Wszystko to tworzy najbardziej szaloną, zagmatwaną powieść, jaką było mi dane przeczytać. Liczne przeskoki z jednego krańca Grimm na drugi. Wzajemne oskarżenia, dziwne przypadki i wiele wiele innych to tylko początek.
Spodziewałam się kryminału, a otrzymałam niezwykle dziwną książkę o bogatej akcji i fabule.
Jest to powieść z gatunku noir, o którym szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie słyszałam.

Cała historia spodobała mi się i Ćwiek wciągnął mnie do tej dziwnej i mrocznej krainy.
Jednakże, musiałabym się zapoznać z pierwszym tomem historii o Grimm, aby móc właściwie zrozumieć cały koncept tej powieści.

Dosyć o wnętrzu pogadajmy teraz o okładce.
Książka została przepięknie wydana, a mówiąc przepięknie mam na myśli, że jest ona niezwykle... mroczna. Ciemna okładka, ciemne wstawki oraz zdjęcia znajdujące się w środku, wprowadziły mnie jeszcze bardziej w ten klimat ciemnego, złowieszczego i niebezpiecznego miasta, które leży (z tego co zdążyłam się dowiedzieć) na ciele olbrzyma. Ponadto muszę wspomnieć, że okładka jest bardzo dobrej jakości, nie jest ani twarda ani za miękka, wprost idealna. Za to wydawnictwo ma ode mnie ogromnego plusa.

PODSUMOWANIE: 
Dla miłośników Jakuba Ćwieka, dla osób, które uwielbiają mroczny klimat dziwnych miast i krain oraz dla tych, którzy polubili "Grimm city. Wilk!" książka z pewnością przypadnie do gustu.


"Grimm city. Bestie"- 4.5/6


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu SQN.