poniedziałek, 8 maja 2017

"Onyks" Jennifer L. Armentrout | Recenzja

Od czasu kiedy przeczytałam "Obsydian", czyli pierwszy tom serii Lux minęło już trochę czasu. Nareszcie zabrałam się do przeczytania drugiego tomu, ale po tak długiej przerwie potrzebowałam trochę czasu, aby ponownie "wgryźć" się w historię.



Większość z Was zapewne kojarzy bohaterów z poprzedniej części. Dla tych, którzy nie pamiętają ich imion, chętnie przypomnę. Katy, Daemon, Dee... Oraz kilku nowych bohaterów.
Ale od początku. Katy i Daemon muszą pracować nad zredukowaniem "świecenia", które jest skutkiem ujawnienia mocy chłopaka przed Kat. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy dziewczyna pozbywa się niebezpiecznego, powiedzmy dodatku, do szkoły zapisuje się nowy uczeń- Blake. Kat jest zmuszona siedzieć z nim na biologii i choć chłopak jest naprawdę przystojny, nastolatka wciąż żywi uczucia do swojego mrocznego sąsiada, Daemona. Natomiast mama Katy poznaje Willa, który jest lekarzem w szpitalu, w którym pracuje również jej mama. Wszystko wydaje się być z pozoru proste, łatwe i przyjemne, ale uwierzcie- to co się tutaj zadziało, tego nie da się opisać.

Po raz kolejny autorka udowodniła mi co potrafi. Jej leniwe wprowadzenia do momentów kulminacyjnych są naprawdę genialne. Świat jaki udało się jej stworzyć w serii Lux, jest zawiły, pełen niebezpieczeństwa, dzikiej namiętności oraz wielu niespodziewanych zwrotów akcji.

Dużo ludzi pisało w swoich recenzjach, że część ta jest o wiele lepsza niż pierwsza. I to jest prawda. Niestety ja nie mogłam się wczuć w książkę, z dwóch najważniejszych powodów: musiałam czytać w międzyczasie "Zbrodnię i karę" (być może pojawi się recenzja?) oraz nie pamiętałam wielu rzeczy z poprzedniego tomu.

Niemniej jednak relacje między Daemonem oraz Katy są takie... Aww 😍 Jeżeli kiedykolwiek autorka wymyśli sobie, że chce napisać książkę tylko i wyłącznie o uczuciach między nimi to ja to z pewnością przeczytam. I jako pierwsza będę stała w kolejce, żeby to kupić.

Skoro mniej więcej opowiedziałam Wam co działo się w tym tomie, przejdę już do zakończenia.
Czy Wy wiecie, jakie emocje mną targały, kiedy przeczytałam ostatnią stronę? Myślałam, że książka wyląduje w koszu. Pani Jennifer L. Armentrout- co to do cholery za zakończenie? Jak można zakończyć książkę w takim miejscu? To jest zbrodnia w biały dzień!
Dzięki temu zakończeniu, z biblioteki wypożyczyłam już trzeci tom, ponieważ jestem ogromnie ciekawa jak się stało, to co się stało w końcówce.

Jeżeli lubicie nieoczekiwane zwroty akcji, napięcie emanujące z niemal połowy książki oraz przyprawiające o zawał serca to koniecznie przeczytajcie "Onyks". Koniecznie!



"Onyks"- 5.5/6