piątek, 9 czerwca 2017

"Girl online. Solo" Zoe Sugg | Recenzja

Po kilku miesiącach nareszcie udało mi się sięgnąć po trzecią część "Girl online". Oczywiście nie byłabym chyba sobą, gdybym nie zaczęła wychwalać tej książki pod niebiosa... ale o tym za chwilę :)



Penny właśnie przygotowuje się do bardzo ważnego egzaminu, który otworzy jej drzwi do wymarzonego college'u. Jej przyjaciółka Megan uczy się w najlepszej szkole dla artystów, a Elliot ma problemy w domu. Brzmi wystarczająco intrygująco? Bo tak jest. Ponadto w szkole Megan, Penny poznaje Calluma, który również zajmuje się fotografią. A co z Noah? No właśnie, tutaj zaczynają się schodki, bo chłopak zrobił sobie przerwę i z nikim się nie kontaktuje.

Po pierwsze: ogromny szacun dla Zoelli, za to, że ta książka jest tak genialna. Uważam, że jest to taki must read zwłaszcza dla młodzieży gimnazjalnej lub dopiero zaczynającej liceum. Ale oczywiście, każdy może czytać co chce :D

Po drugie: historia Penny, którą stworzyła Zoe utwierdziła mnie w przekonaniu, że autorka nie jest tylko pustą youtuberką, która potrafi pokazywać rzeczy, które dostała czy nagrywać non stop vlogi. Pokazała na co ją stać, a ta seria jest tego najlepszym przykładem.

Wszystko w tej powieści jest absolutnie cudowne. Penny, Callum, Elliot... Wszystko.
Poruszenie ważnych tematów, takich jak radzenie sobie z tremą czy zapanowanie nad atakami paniki- to również znajdziemy w tej książce. Oczywiście nie zabraknie też wątku miłosnego, który szczerze mówiąc mnie tak wzruszył, że moje serduszko dalej mocniej bije jak o nim pomyślę.

Jeszcze bardziej polubiłam postać Penny, ponieważ w tej części poczułam się tak, jakby była ona moja przyjaciółką. Szkoda, że to tylko książkowa postać, bo wiem, że bardzo dobrze bym się z nią dogadywała. Elliot jest indywidualistą, który mimo tego, że ma gdzieś co kto o nim pomyśli, musi znosić swoje problemy rodzinne. Na szczęście ma Penny, która jak prawdziwa przyjaciółka, pociesza go i wspiera. Uważam, że jest to przykład prawdziwej i głębokiej przyjaźni. Megan jak nie lubiłam, tak dalej nie lubię. Po prostu nie podoba mi się ta postać i czułam dużą irytację, kiedy tylko pojawiała się wzmianka o niej. Noah... No cóż. Nie wszyscy podejmują dobre decyzje w życiu, więc nie mogę go winić, o to, jakie decyzje podjął on sam.
Oprócz tych bohaterów, których już znamy pojawiają się także nowi: Callum oraz Posey. Callum nie jest typem bohatera, którego lubię, ale jednak wzbudził we mnie pewną dozę sympatii. Posey natomiast jest urocza, zabawna i bardzo ją polubiłam. Jest to jedna z moich ulubionych bohaterek z całej serii.

Wiem, że ta "recenzja" jest chaotyczna, ale wszystkie emocje po skończeniu "Girl online. Solo" wciąż we mnie są i chcę wszystko nagle przelać tutaj. Mam nadzieję, że nie zrazi Was to za bardzo i jednak zechcecie kiedyś sięgnąć po tą serię, bo naprawdę warto.

"Girl online. Solo"- 6/6