środa, 14 czerwca 2017

"Pierwszy dotyk" Laurelin Paige | Recenzja

Wiele słyszałam o Laurelin Paige, ale nigdy nie miałam okazji sięgnąć po jakąkolwiek jej powieść. Kiedy pojawiła się możliwość przeczytania jednej z jej książek- nie wahałam się.


Emily Wayborn otrzymuje wiadomość od swojej byłej najlepszej przyjaciółki. Wiadomość brzmi dziwnie, a w niej zawarty jest szyfr, jakim porozumiewały się dziewczyny w razie niebezpieczeństwa. Od tego tak naprawdę wszystko się zaczyna. Emily wyrusza na poszukiwania Amber oraz wynajmuje prywatnego detektywa, aby ten pomógł jej w śledztwie. W ten sposób znajduje Reeve'a Sallisa, który jest znanym miliarderem i intryguje Emily. A także może pomóc w rozwiązaniu tej zagadki.

Główna bohaterka od samego początku próbuje rozwikłać tą tajemnicę zaginięcia Amber. I szczerze mówiąc to trochę jej się dziwię, ponieważ bohaterka sama wiedziała jaka była jej przyjaciółka i na jej miejscu nie poświęcałabym tak wiele na poszukiwania.

Z kolei Reeve jest niebezpieczny, nieokiełznany i bardzo chce wszystko kontrolować. Przyznam szczerze, że czytając książkę bałam się go. Miałam autentyczny lęk przed tym co może się stać oraz do czego jeszcze posunie się ten mężczyzna, aby dostać to co "mu się należy".

Jestem również zaskoczona przeszłością Emily. W życiu nie wpadłabym na taki pomysł, aby główna bohaterka miała tak intrygującą i mroczną przeszłość. Widać, że Laurelin Paige postanowiła choć trochę odciąć się od tego całego schematu, jaki wykreowało już tak wiele romansów.

Z pewnością nie jest to książka dla wszystkich. Została napisana w sposób ostry, a nawet powiedziałabym, że wyuzdany. (Czy istnieje coś takiego?) Słownictwo jest z pewnością adekwatne do tego co aktualnie dzieje się w powieści. A dzieje się naprawdę dużo. Książka jest połaczeniem thrilleru, kryminału, a także romansu, ale to nie romans gra tutaj pierwsze skrzypce, a ten wątek tajemnicy. Związek bohaterów został zepchnięty trochę na dalszy plan, a autorka postanowiła wybić na pierwszy plan ten wątek poszukiwania Amber.
Moje pierwsze skojarzenia z takimi książkami: na pewno podobne do Greya. Być może dlatego, że bardzo dużo książek powstało właśnie na bazie powieści E.L James. Przy "Pierwszym dotyku" moje skojarzenia zostały rozwiane na boki, ponieważ tutaj została przedstawiona zupełnie inna historia. I uwierzcie, nie chcę i nie lubię porównywać jakichkolwiek pozycji do tego nieszczęsnego Greya, ale cóż ja poradzę? Tutaj na szczęście nie mam możliwości do porównywania, ponieważ tych podobieństw tak naprawdę nie ma.

Jest to pierwsza tak mocna książka, jaką czytałam. Laurelin Paige pokazała na co ją stać, a ja nie mogę się doczekać lektury kolejnych jej książek.

"Pierwszy dotyk"- 4.5/6

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.