poniedziałek, 12 czerwca 2017

"Raki pustelniki" Anne B. Ragde | Recenzja

Po rewelacyjnej "Ziemii kłamstw" przyszła pora na drugą część historii rodziny Neshov. Mowa o "Rakach pustelnikach", które pozostawiły mnie z okropnymi wątpliwościami.


W drugim tomem sagi ponownie spotykamy naszych bohaterów, w tym m.in.: Tora, Margido, Erlenda i Torrun. Wszyscy zmagają się z ważnymi decyzjami, ze swoimi problemami, ale mimo to mogą liczyć na siebie nawzajem. U każdego z bohaterów szykują się ogromne zmiany, ale czy wyjdą one na dobre?

Bardzo miło było wrócić do świata, jaki wykreowała w swojej powieści Anne B. Ragde. Na początku przyznam, że czytanie szło mi trochę opornie, ale już po kilku stronach wciągnęłam się w historię bohaterów. Tym razem autorka postanowiła polecieć z grubej rury i zafundować nam kilka razy zawał, a także nieopanowane napady śmiechu.

W tej części zauważyłam znaczący rozwój Margido. Nie był już aż tak wycofany i pozwolił się nawet zaprosić na sylwestra do pewnej pani! Jestem z niego naprawdę dumna, ponieważ przyznam, że było mi go szkoda, kiedy tak siedział samotnie w swoim mieszkanku. Erlend oraz jego ukochany postanowili podjąć pewne bardzo ważne decyzje, które mogą mieć znaczący wpływ na całe ich życie. A jaka to decyzja? Tego to już Wam nie zdradzę ;)

Torrun poznała nową miłość. Mężczyzna, który pasjonuje się psimi zaprzęgami i ma chatkę w lesie- no nic tylko brać.
Natomiast Tor... Z nim jest troszeczkę gorzej. Po wyznaniach przy wigilijnym stole czuje większą odrazę do swojego ojca. Bracia namawiają go do zatrudnienia pomocy domowej, a mężczyzna robi to tylko i wyłącznie ze względu na swoją córkę, która również miała w tym swój udział. Bardzo nie lubię kiedy ktoś ma wieczne fochy na cały świat i nic mu nie pasuje, a tak pokazał się nam Tor. Miałam ochotę go kolokwialnie mówiąc, palnąć w łeb, żeby nareszcie się uspokoił i pozwolił sobie pomóc. Przecież jego rodzina nie chciała dla niego źle, a wręcz przeciwnie!

Jestem bardzo wdzięczna, że mogłam przeczytać drugą część sagi rodziny Neshov. Było to dla mnie jak powrót do domu po długiej podróży. I choć akcja chwilami zwalniała, a bohaterowie (Tor, do Ciebie mówię) okazali się być czasem nieznośni, książka bardzo mi się spodobała i już nie mogę się doczekać przeczytania trzeciego tomu. Końcówka okazała się być szokująca, dziwna i nie potwierdziła moich przypuszczeń, ale wiem, że zapewne w następnej książce wszystko się wyjaśni.

"Raki pustelniki"- 5.5/6

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Businness & Culture oraz Wydawnictwu Smak Słowa.