piątek, 16 czerwca 2017

"Zapisane w wodzie" Paula Hawkins | Recenzja

"Dziewczyna z pociągu" jest książką, która podzieliła środowisko czytelnicze. Jedni jej nienawidzą, drudzy są zachwyceni. Ja byłam w tej drugiej grupie, a jak sprawa wygląda z kolejną książką pani Hawkins?


<< „ Alec, obudź się. Obudź się! Nel Abbott nie żyje. Znaleźli ją w wodzie. Skoczyła“.
„Julio, to ja. Musisz oddzwonić. Oddzwoń. Proszę. To ważne. Oddzwoń, jak tylko będziesz mogła, dobrze? Chcę… To ważne“.
Kilka dni przed śmiercią Nel Abbott dzwoni do swojej siostry.
Jules nie odbiera, ignorując jej prośbę o pomoc.
Nel umiera. Mieszkańcy miasteczka mówią, że „skoczyła“. A Jules musi wrócić do miejsca, z którego kiedyś uciekła – miała nadzieję, że na dobre – aby zaopiekować się swoją piętnastoletnią siostrzenicą.
Julia się boi. Tak bardzo się boi. Dawno pogrzebanych wspomnień, starego młyna, świadomości, że Nel nigdy by tego nie zrobiła.
A najbardziej boi się wody i zakola rzeki, które miejscowi nazywają Topieliskiem. >>


Szczerze mówiąc nie mam pojęcia od czego zacząć tą recenzję. Po lekturze tej książki jestem pełna sprzecznych emocji i sama tak naprawdę nie wiem czy ta książka mi się podobała czy nie.
"Zapisane w wodzie" nie przypadło mi do gustu, ponieważ narracja zastosowana przez autorkę jest okropna. Okej, sama powieść jest napisana świetnie, ale to jak ta narracja przeskakuje z jednej osoby do drugiej, gdzie jedna osoba mówi w pierwszej osobie, natomiast druga osoba zwraca się do kogoś słowami "zadzwoniłaś do mnie" jest dezorientujące i dziwne. Przez połowę książki nie mogłam zrozumieć kto aktualnie mówi, do kogo mówi i o czym w ogóle mówi. I nie wiem czy po prostu to ja jestem tak głupia, czy ta książka jest po prostu tak strasznie napisana.

Co do bohaterów, to żadnego nie polubiłam. Każdy z nich miał swoje określone zachowania, swoje wady i zalety, ale żaden nie zapadł w mojej pamięci i aktualnie mogę Wam przywołać tylko trzy imiona: Nell, Lena i Jules. To tyle. Ponadto tych postaci było naprawdę dużo i spamiętanie ich wszystkich graniczyłoby z cudem.

Sama fabuła została świetnie zarysowana i cały ten świat jest super przedstawiony, ale jak dla mnie mogłoby być lepiej. Dopiero jakieś 100 stron przed końcem, wkręciłam się w akcję i te ostatnie strony pochłonęłam bardzo szybko. Myślę, że będzie to kolejna książka, która podzieli czytelników na grupy. Paula Hawkins chciała spróbować czegoś innego, choć wciąż z gatunku thrillera i udało jej się to, ale nie do końca.

Być może to ja źle zrozumiałam niektóre wątki i stąd moja niechęć, ale z wielkim bólem muszę powiedzieć, że do tej pory jest to najsłabsza książka jaką przeczytałam w tym roku. Mam nadzieję, że znajdzie się jakaś inna na jej miejsce, bo jednak chciałabym jej dać szansę. Pani Hawkins- czekam na kolejne książki i mam nadzieję, że następne okażą się o wiele lepsze.

"Zapisane w wodzie"- 3/6