poniedziałek, 17 lipca 2017

"Opal" Jennifer L. Armentrout | Recenzja

Czuliście kiedyś taką totalną nienawiść do jakiegoś autora? Nie za to, że źle pisze. Za to, w jakim momencie zakończył akcję książki. Ja mam tak w tej dokładnie chwili. A jestem po skończeniu trzeciego tomu serii Lux.




Katy i Daemon muszą dojść do siebie po wydarzeniach z poprzedniej części. Wszyscy są przygnębieni, przybici i źli, bo mogli zaradzić jakoś tej tragedii, która się stała. Ale to nie czas na gdybanie, bo na horyzoncie czai się kolejne niebezpieczeństwo. Tym razem jest ono jeszcze gorsze. Ale przecież Katy i Daemon dadzą sobie radę, prawda?

Trochę czasu minęło odkąd czytałam Onyks, więc zaczynając Opal byłam nieco zbita z tropu. Na szczęście, szybko się pozbierałam i raźnym krokiem wkroczyłam ponownie w świat Luksjan i Katy. Swoją drogą, to tak dziwnie brzmi, nie?

Podczas lektury tego tomu miałam prawdziwą ochotę udusić główną bohaterkę. Jej ciągła brawura ściągała na wszystkich kłopoty, z których, oczywiście ratować musiał ją Daemon. Czasami trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć sobie dość.

Co do tego przystojnego kosmity... Zauważyłam, że Jennifer L. Armentrout coraz bardziej sprawia, że Daemon wychodzi ze swojej skorupy aroganckiego dupka i pokazuje coraz więcej uczuć. Mogę nawet powiedzieć, że pokazuje więcej człowieczeństwa. Dlatego staje się on realnym kandydatem na mojego książkowego męża.

Emocje jakie towarzyszyły mi podczas czytania to głównie strach oraz gniew. Kiedy myślałam, że złe chwile już przeminęły, zaraz okazywało się, że najgorsze dopiero przed bohaterami. Dookoła pełno ludzi, którzy mogą pomóc, ale zawsze chcą czegoś w zamian. A jeżeli coś nie pójdzie po ich myśli to są gotowi zdradzić, byleby dostać to czego tak pragną. Mam tu na myśli Blake'a, który jest taką trochę czarną owcą w całej tej książce.

Przepraszam, że ta recenzja jest tak nieskładna, ale ciągle kotłują się we mnie te emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania. Jestem zła, jestem smutna i po prostu planuję morderstwo na autorce, bo tak książek kończyć nie można. Po prostu kurde nie można!

"Opal" otrzymuje ode mnie ocenę: