sobota, 15 lipca 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "Milion odsłon Tash" Kathryn Ormsbee | Recenzja

Zakochałam się w "Fangirl" Rainbow Rowell, a kiedy zobaczyłam, że "Milion odsłon Tash" może mieć coś z nią wspólnego, wiedziałam, że muszę przeczytać tą książkę. I miałam to szczęście przeczytać ją przed planowaną premierą, więc przed Wami absolutna przedpremierowa recenzja (powieść wychodzi 17 sierpnia).




Natasha, zwana przez wszystkich Tash, ma cudownego chłopaka. Jest nim Lew Tołstoj. Co prawda nie żyje od kilkuset lat, ale to w końcu prawdziwa miłość, więc przetrwa wszystko. Tash wraz z przyjaciółką Jack prowadzi kanał Nowalijki, gdzie udostępnia serial internetowy pt.: "Nieszczęśliwe rodziny", który jest adaptacją powieści "Anna Karenina". Pewnego dnia ich statystyki mocno szybują w górę, wraz z liczbą subskrybentów. Czy nastolatki są gotowe na taką sławę?

Okej. Pora ochłonąć.

Tash została moją ulubioną bohaterką książkową. Jest miła, kochana, wrażliwa i choć zdarzają jej się pewne odchyły od normy, to i tak ją uwielbiam. Myślę, że troszkę jest taka jak ja. Ma ogromne ambicje i cele, których realizacja może sporo kosztować, ale czego nie robi się dla spełnienia marzeń?

Jack, czyli najlepsza przyjaciółka Tashy, jest jej całkowitym przeciwieństwem. Zdecydowanie nie zaskarbiła sobie mojej sympatii, choćby tym jak czasami traktowała swoją przyjaciółkę. Jest to wredna, choć szczera do bólu osoba, którą pewnie większość polubi, ponieważ nie jest jakąś "ciepłą kluchą". Moja uwaga: nie twierdzę, że Natasha jest ciepłą kluchą. Co to, to nie.

Jack ma również brata, Paula, który o dziwo! Kompletnie różni się od siostry. Nie boi się okazywać uczuć, zawsze służy pomocą i potrafi wysłuchać. Dlatego też Tasha lubi rozmawiać z nim o swoich troskach.

Pomimo tego, że jest to książka przewidywalna i o prostej fabule, to czyta się ją bardzo przyjemnie i lekko, a wręcz się przez nią płynie. Jest urocza, ciepła i pełna przyjaźni oraz miłości. Bohaterowie są moim zdaniem świetnie wykreowani, chociaż zabrakło mi czegoś więcej na temat rodziców naszych postaci. Dzięki Tashy, która jest wielką miłośniczką Lwa Tołstoja nabrałam ogromnej ochoty na przeczytanie "Anny Kareniny". I możecie być pewni, że to zrobię, bo do matury z rozsze... Zaraz, zaraz. Nie mogę Wam tego powiedzieć, no bo jest dopiero lipiec i zdanie pewnie zmienię jeszcze z 50 razy, a po za tym o tym napiszę Wam kiedy indziej. Wracając.

Przeczytałam, nie- ja pochłonęłam tą książkę właściwie w dwa dni, a w przerwach od czytania nie myślałam o niczym innym jak tylko o tym, żeby czytać dalej. Historia ta całkowicie mną zawładnęła i myślę, że każdą osobą, która kocha "Fangirl" tak jak ja, również.
Lekka, przyjemna, właściwie jest to książka na jeden- dwa wieczory. Jestem więcej niż pewna, że do niej kiedyś wrócę.

"Milion odsłon Tash" dostaje ode mnie ocenę:


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte.