sobota, 29 lipca 2017

"Silver. Pierwsza księga snów" Kerstin Gier // Recenzja

Kerstin Gier stał się bestsellerową autorką dzięki Trylogii czasu. Mnie niestety udało się przeczytać dopiero pierwszą książkę jej autorstwa, czyli pierwszą część kolejnej trylogii: "Silver".


"Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona?" (źródło opisu: lubimyczytac.pl)

Nie obraźcie się na mnie, jeżeli ta "recenzja" będzie trochę krótka, ponieważ nie wiem jak do końca opowiedzieć o swoich odczuciach po lekturze tej książki.

Czytało się ją bardzo szybko, sama nie wiedziałam kiedy przewracałam strony. Liv nie za bardzo przypadła mi do gustu, ponieważ jej dziecinne zachowanie skutecznie zmniejszyło moją sympatię do niej. Tak samo było z jej młodszą siostrą, Mią która zachowywała się nawet gorzej.

Zanim sięgnęłam po tą powieść, przeczytałam wiele recenzji na jej temat oraz obejrzałam kilka filmików na Youtube. W nich znalazłam praktycznie same zachwyty, więc miałam nadzieję na coś naprawdę dobrego i wciągającego.

Dostałam to, owszem. Ale to nie zmienia faktu, że jest to zwykła, prosta młodzieżówka, w sam raz na jeden wieczór. Fabuła jest naprawdę ciekawa i chyba tylko to skłania mnie do sięgnięcia po następną część. Nie wiem czy po prostu sięgnęłam po nią w jakimś złym momencie, że tak myślę, czy o co chodzi. Myślę, że po prostu ta książka jest bardziej skierowana do młodszej młodzieży (bo przecież mam już prawie 19 lat to taka stara jestem, hoho).

Kerstin Gier genialnie wykreowała cały świat snów i naprawdę podoba mi się pomysł na to, że kilka osób potrafi się w nich spotykać. Szczerze mówiąc, gdybym miała taką możliwość, korzystałabym z niej jak najczęściej. Ponadto ten dziwny rytuał, którego historia nie została tak dobrze rozwinięta, nad czym naprawdę ubolewam, również mnie zaintrygowała. Powiedzcie mi proszę, czy będzie coś dokładniej o nim w kolejnych częściach?

Jak już pisałam, jest to prosta młodzieżówka, po której przeczytaniu można ją odłożyć na półkę i szybko o niej zapomnieć. Dla młodszych czytelników będzie to na pewno świetna książka.

"Silver. Pierwsza księga snów" otrzymuje ode mnie: