środa, 19 lipca 2017

"To, co najważniejsze" Samantha Young | Recenzja

Dzisiaj opowiem Wam trochę o moim pierwszym spotkaniu z autorką Samanthą Young. Czy jestem zachwycona, czy też wręcz przeciwnie- tego dowiecie się właśnie za chwilę.

(zdjęcie tymczasowe; lubimyczytac.pl)



"Witamy w Hartwell, spokojnym, nadmorskim miasteczku, gdzie dzięki tajemnicy sprzed wielu lat pewna kobieta zrozumie, co znaczy prawdziwa miłość...

Doktor Jessica Huntington całym sercem angażuje się w problemy swoich podopiecznych z więzienia dla kobiet, ale w życiu prywatnym starannie unika związków uczuciowych. Nauczyły ją tego bolesne doświadczenia. W więziennej bibliotece odkrywa plik starych listów miłosnych i jedzie do malowniczego Hartwell, żeby dostarczyć je adresatowi. Nadmorskie miasteczko rzuca na Jessicę swój czar, ale jeszcze większe wrażenie robi na niej przystojny właściciel miejscowego baru.

Od czasu rozwodu z niewierną żoną, Cooper Lawson skupia się na tym, co najważniejsze: na rodzinie i prowadzeniu baru przy nadbrzeżnej promenadzie, który od lat znajduje się w posiadaniu Lawsonów. Jednak kiedy Jessica przekracza progi jego knajpki, gotów jest znów otworzyć swoje serce. Chociaż wzajemne przyciąganie staje się coraz silniejsze, Jessica z uporem broni się przed bliskim związkiem.

Aby przekonać ją, że jest w życiu coś, o co warto walczyć, Cooper będzie musiał ofiarować jej więcej niż tylko namiętność." (opis: lubimyczytac.pl)

Już od pierwszej strony poczułam więź z Jessicą. Wzbudziła ona moją sympatię i choć chwilami nie popierałam jej wyborów, wiedziałam, że niestety nic  nie mogę na to poradzić. Jej pierwsze spotkanie z Cooperem było naprawdę romantyczne i wiedziałam, że pokocham tą parę, choćby nie wiem co. I tak się stało. Cooper jest mężczyzną, który swoje już przeżył i teraz potrzebuje już tylko uwolnienia się od natrętnej byłej żony, która no cóż. Sympatii nie budzi w ogóle.

Samantha Young w sposób cudowny wykreowała swoich bohaterów oraz całą fabułę książki. Oprócz dwójki głównych bohaterów, nie możemy zapomnieć o Bailey, która jest zwariowana i którą również bardzo polubiłam oraz o Emery, czyli bardzo nieśmiałej właścicielce księgarni. Jedynie Jessice udało się z nią zaprzyjaźnić co moim zdaniem tylko dowodzi temu, że jest ona osobą wartą zaufania.

Książkę udało mi się przeczytać w dwa dni, a to wszystko dzięki talentowi pisarskiemu autorki. Opisy miasteczka są tak dokładne, że miałam wrażenie, że sama jestem w tym miejscu. Bardzo zżyłam się z mieszkańcami Hartwell, którzy są bardzo przyjacielscy i służą pomocą w razie potrzeby. Myślę, że takie małe miasteczka jak to mają swój urok i to nie tylko w książkach, ale i na żywo.

Jest to powieść, która z pozoru jest zwyczajnym romansem z elementami erotyku, ale książka kryje w sobie o wiele więcej. Ale aby się tego dowiedzieć, musicie sami ją przeczytać.

Pierwsze spotkanie z panią Samanthą Young uważam za naprawdę udane i nie mogę się doczekać lektury kolejnych książek tej autorki.


"To, co najważniejsze" otrzymuje ode mnie:



Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Burda Książki