niedziela, 13 sierpnia 2017

Czerwona piramida, Rick Riordan // Recenzja

Carter Kane wraz z tatą, który jest archeologiem, co rusz odwiedzają różne kraje. Chłopiec nie ma przyjaciół, a jego jedynym towarzyszem jest ojciec. Ma siostrę, Sadie, która mieszka z dziadkami w Londynie. Ich mama nie żyje. I tutaj mogłabym zakończyć cały ten opis, ale jest jeszcze coś. Pewnego dnia rodzeństwo staje się świadkami śmierci swojego ojca. A aby go odzyskać muszą pokonać mnóstwo przeszkód i jednego z najpotężniejszych władców egipskich, czyli Seta.


Zacznę od tego, że po tej książce spodziewałam się zupełnie czegoś innego. A na pewno czegoś lepszego.

Bohaterowie
Carter jest inteligentnym 14-latkiem. Chwilami miałam go dosyć, ponieważ zachowywał się jak typowa ciepła kluska, a w większości tacy bohaterowie działają na mnie jak płachta na byka. Po za tymi chwilami był całkiem znośny.

Natomiast bardzo nie polubiłam się z Sadie. Wydała mi się typową, rozkapryszoną dziewuchą, która w dodatku mając te swoje 12 lat, myśli, że jest nie wiadomo kim. Bardzo, bardzo nie lubię takich osób, więc nie ma się co dziwić, że i ta dziewczyna nie zyskała mej sympatii.

Fabuła: 
Co do samej fabuły nie mam absolutnie zastrzeżeń. Mity egipskie, dziwne moce, tajemnicze zniknięcia są naprawdę ciekawe i rzeczywiście można się w nie wciągnąć. W ogóle to ogromnie podziwiam Ricka Riordana za to, że dokonał takiego "research'u" jeśli chodzi właśnie o mitologię egipską, a także zapoznał się z pisownią hieroglifów i ich znaczeniem. Szczerze mówiąc, ja bym nie podjęła się takiego zadania, ponieważ jestem osobą, która bardzo szybko się nudzi, więc po kilku minutach takiego sprawdzania, rzuciłabym tym w kąt i zajęła się czymś innym. (Tak, właśnie napisałam najdłuższe zdanie, jakie mogłam wymyślić.)

Jednak czegoś mi zabrakło w tej historii. Może kilku rozdziałów z perspektywy dorosłego? Rozumiem, że taki był zamysł autora, żeby to dzieciaki obserwowały i następnie opowiadały o wszystkich zdarzeniach, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że książka jest po prostu bardzo dziecinna. Być może jestem już za stara na takie pozycje, a szkoda, ponieważ Ricka Riordana polubiłam.

Tak jak w przypadku Złodzieja pioruna, podczas lektury zgłębiłam wiedzę z zakresu mitologi greckiej (którą swoją drogą uwielbiam), tak w przypadku tej również tak było, ale zdecydowanie z mniejszym zapałem. Doszłam również do wniosku, że tajemnice i mity Egipskie są totalnie nie dla mnie. Podczas czytania nudziłam się i szczerze? Cudem zmęczyłam tą książkę do końca. Od czasu kiedy ją zaczęłam i skończyłam minęły jakieś dwa tygodnie, a ja w tym czasie przeczytałam chyba 5 innych książek.

Podsumowanie:
Moim zdaniem jest to powieść skierowana bardziej do dzieci, co można w dużej mierze wywnioskować na podstawie dialogów pomiędzy bohaterami. Na tą chwilę bardzo cieszę się, że ją skończyłam i raczej nie sięgnę po następne tomy. Zdecydowanie wolę serię o Percy'm Jacksonie. O wiele bardziej.

Czerwona piramida otrzymuje ocenę: