niedziela, 1 maja 2016

Cassandra Clare "Miasto upadłych aniołów" | Recenzja

Ostatnio szaleję z recenzjami, a to tylko i wyłącznie dlatego, że jestem zagorzałą książkoholiczką i dla mnie dzień bez przeczytania chociażby jednego rozdziału, to dzień stracony.
Dziś przychodzę do Was z kolejną recenzją kolejnej części "Darów anioła", w której jestem prawdę powiedziawszy zakochana.
Jeśli nie widzieliście poprzednich recenzji z tej serii to Was teraz do nich zapraszam:
1 CZĘŚĆ- MIASTO KOŚCI
2 CZĘŚĆ- MIASTO POPIOŁÓW
3 CZĘŚĆ- MIASTO SZKŁA



4 część, którą aktualnie czytałam, pochłonęłam w jakieś 3-4 dni. Zrobiłabym to szybciej, gdyby nie szkoła, ale mniejsza o to.
Tyle co działo się w tej części, nie jestem w stanie ogarnąć w ogóle. Może zaczniemy od początku?

Clary zaczyna spotykać się z Jacem, wiadomo miłość i te sprawy. Simon spotyka się z dwoma laskami naraz- Isabelle Lightwood oraz Maią Roberts. Magnus Bane i.. Nie no, nie zdradzę Wam z kim, ale wyjechał na wakacje, ale zostaje nagle ściągnięty do miasta, z powodu zaistniałych sytuacji.
Jace zaczyna odsuwać się od Clary, tłumacząc to tym, że ma koszmary związane z nią. Okazuje się, że Jace jest związany znakiem z chłopakiem, który okazał się prawdziwym bratem Clary.

Zakręcone, wiem. Sama nie mam pojęcia jak ja to zdołałam ogarnąć.
W poprzedniej recenzji Wam pisałam, że każda kolejna książka jest coraz lepsza i jestem zmuszona to potwierdzić ponownie. Przede mną jeszcze 2 części, więc jestem bardzo ciekawa co stanie się dalej.

4 część "Darów anioła oceniam" na 5+.