wtorek, 11 lipca 2017

"Na pastwiska zielone" Anne B. Ragde | Recenzja

Po rewelacyjnej drugiej części sagi rodziny Neshov, czyli "Raki pustelniki" przyszedł czas na mały spadek, jeśli chodzi o ciekawość książki.
Torunn mieszka w domu rodziny Neshov wraz z dziadkiem. Oboje próbują na swój sposób poradzić sobie z tragedią, jaka ich spotkała. Erlend wraz ze swoim partnerem spodziewają się dzieci, a Margido właściwie jest taki jak zawsze. Z tym, że magazyn trumien postanowił przenieść do stodoły niedaleko rodzinnego domu.


I właściwie teraz mogę już zacząć wylewać swoje gorzkie żale.
Torunn zaczęła mnie okropnie denerwować. Jej wieczne niezdecydowanie, humorki i pretensje do całego świata mogą zdenerwować niejedną osobę. Właściwie to przez jej postać nie za dobrze czytało mi się tą część. Rozumiem, że są pewne rzeczy, z którymi nie zawsze możemy sobie poradzić, ale żeby mieć problem tak naprawdę ze wszystkim?

Natomiast naprawdę przyjemnie czytało mi się rozdziały, w których występowali Erlend i Krumme. Ich radość i podekscytowanie związane z przyszłymi narodzinami dzieci jest naprawdę urocze i uśmiech sam pojawiał się na moich ustach. Podczas czytania czułam tą rodzinną atmosferę, która zaczęła ich otaczać.

Margido jest... No nie jestem do końca pewna co mogę o nim powiedzieć. Jest chyba najbardziej wycofanym bohaterem całej tej serii. Na razie jest mi całkowicie obojętny.


W trzecim tomie cała akcja zdecydowanie zwolniła. Przyszło lato, a z nim lekkie otępienie i rozleniwienie. Myślę, że to właśnie przez to, że to wszystko tak się ciągnęło, książkę czytało mi się bardzo ciężko. Nie potrafiłam się skupić na tym co aktualnie się dzieje (o ile się coś działo), ponieważ wszystko było choć trochę ciekawsze od czytania. Dopiero pod koniec coś drgnęło i naprawdę się wciągnęłam, ale co z tego skoro, za kilka stron nastąpił koniec?
Myślę, że autorka zrobiła to celowo. Mam tutaj na myśli to, że wszystko biegło wolnym tempem, sprawiając, że podczas czytania sama miałam ochotę położyć się do góry brzuchem, leżeć i nic nie robić.

Z drugiej strony po raz kolejny Anne B. Ragde ukazała bardzo ludzkie zachowania i uczucia. Mało która książka pokazuje, bohaterów w sposób bardzo prawdziwy, a saga rodziny Neshov robi to bezbłędnie.

Mimo, że jest to jak dotąd najsłabsza część całej sagi, to zasługuje ona na dosyć wysoką notę. Głównie za te ludzkie uczucia, jakie dało się wyczytać między wierszami. Jednocześnie mam nadzieję, że kolejna i niestety już ostatnia część okaże się lepsza.

"Na pastwiska zielone"- 5/6


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Businness & Culture oraz wydawnictwu Smak Słowa.